|
Mapa strony
Strona główna dziś jest: |
|
| Kontakt Ogłoszenia Historia Rodu Herb Galeria Metrykalia Rody Parafii Linie Rodu Gniazdo Rodowe - Przesmyki Kapłani | |
|
Ks. Wincenty Przesmycki (1848 - 1917?) Ksiądz, zesłaniec, sybirak. Urodzony 19 lipca 1848r. w Huszczy na terenie powiatu Biała Podlaska w ówczesnej guberni lubelskiej. Pochodził ze zubożałej rodziny szlacheckiej hrabiego Paprzyca. Był synem Jana Wincentego i Marianny z domu Piwoni. 23 lipca 1848r. został ochrzczony przez ówczesnego proboszcza parafii Huszcza ks. Walentego Nawrockiego (1792 - 1875).[1] Ks. W. Nawrocki był kapelanem pułku ułanów polskich w powstaniu listopadowym, a za współpracę z przywódcami powstania styczniowego został zesłany na Syberię, gdzie zmarł 13 października 1875r.[2] Ks. W. Przesmycki w wieku 7 lat został półsierotą gdyż 12 lutego 1855r. zmarła mu matka - miała 25 lat.[3] Początkowo uczył się w domu , a w 1860r. został zapisany w poczet uczniów szkoły Powiatowej Bialskiej. Po ukończeniu 4 klas w 1866r. wstąpił do Seminarium Duchownego w Janowie Podlaskim. W 1867r. władze zaborcze rosyjskie w ramach represji po powstaniu styczniowym zlikwidowały diecezję podlaską. Dzięki staraniom księży profesorów z Janowa został przeniesiony do Lublina. Studia na II roku seminarium lubelskiego podjął 16 listopada 1867r. 25 września 1871r. uzyskał święcenia kapłańskie w Katedrze Lubelskiej. Święceń dokonał ówczesny biskup lubelski Walenty Baranowski (1805-1879). Decyzją Konsystorza Generalnego Diecezji Lubelskiej z 7 października 1871r. ks. W. Przesmycki został skierowany na stanowisko wikarego do parafii w Krasnobrodzie, w dekanacie zamojskim. Po niespełna rocznej w Krasnobrodzie 11 września 1872r. został przeniesiony jako wikary do kościoła parafialnego w Zamościu. Decyzją biskupa lubelskiego W. Baranowskiego ks. W. Przesmycki 2 grudnia 1872r. został wikariuszem parafii katedralnej w Lublinie. W owym czasie każda decyzja konsystorza lub biskupa ordynariusza dotycząca zatrudnienia lub przeniesienia księdza była uzgodniona, a następnie zatwierdzona przez gubernatora rosyjskiego. Od początku pracy w parafii katedralnej był prefektem i codziennie w godzinach popołudniowych zajmował się katechezą dzieci. 19 października 1878r. zwrócił się do Konsystorza przy katedrze lubelskiej o zwiększenie liczby godzin przeznaczonych na nauczanie religii, zwłaszcza wśród młodzieży starszej. Nauczanie religii w owym czasie odbywało się przeważnie przy parafiach. 22 lipca 1879r. został mianowany promotorem Bractwa Św. Trójcy przy lubelskiej parafii katedralnej.[4] Od roku 1875, to jest od nasilenia represji ze strony władz zaborczych rosyjskich w stosunku do ludności unickiej, którą masowo nawracano na prawosławie, wbrew zakazom władz zniósł pomoc duszpasterską w formie chrztów, ślubów itp. ludności greckokatolickiej. Często wyjeżdżał na Podlasie w okolice stron rodzinnych. Za niesienie pomocy duszpasterskiej ludności unickiej został zadenuncjowany do władz rosyjskich przez proboszcza parafii prawosławnej w Polubiczach, leżącej ówcześnie na terenie powiatu włodawskiego, guberni siedleckiej.[5] 6 listopada 1885r. ks. W. Przesmycki został aresztowany i osadzony w areszcie śledczym. Decyzją generała - gubernatora warszawskiego (uzgodnioną z ministerstwem sprawiedliwości w Petersburgu) z 12 lutego 1886r. (nr 249) za "przestępczą" działalność przeciw prawosławiu został skazany na 25 lat zsyłki do guberni Archangielskiej.[6] Jednocześnie zalecono pozbawienie ks. W. Przesmyckiego wszystkich funkcji w parafii katedralnej. Kanonik katedry lubelskiej 28 lutego 1886r. poinformował władze zaborcze rosyjskie, że wyżej wspomniany ksiądz wikary został pozbawiony wszystkich stanowisk w parafii katedralnej. W teczce personalnej ks. W. Przesmyckiego znajdującej się w Archiwum Archikatedralnym w Lublinie znajduje się 18 listów zesłania, pisanych do członków Bractwa Trójcy Przenajświętszej, działającego przy parafii katedralnej w Lublinie. Pierwszy list z zesłania, datowany 24(12) kwietnia 1886r., wysłany został z miejscowości Pinega, położonej nad rzeką o tej samej nazwie, dopływem Dwiny. Miasto to jest położone na wschód od Archangielska, w odległości 204 wiorsty, czyli około 213 kilometrów. Miejsce zesłania mógł opuszczać za pozwoleniem władz jedynie jeden raz w roku, celem udania się do Archangielska i odbycia tam spowiedzi i Komunii św. w kościele rzymskokatolickim. W listach z zesłania poza ogromną tęsknotą za wolnością, krajem, wiernymi parafianami ks. W. Przesmycki opisuje swoje życie codzienne w Pinedze. Kilkakrotnie zmieniali mieszkanie wynajmując jeden pokój sublokatorski, ostatnio z widokiem na rzekę. Codziennie o godzinie 8 rano w swoim pokoju odprawiał mszę świętą bez obecności wiernych, gdyż w tym mieście nie było ani jednego rzymskokatolika. Życie zesłańca było bardzo monotonne, bezbarwne, jednolite i upływało jak woda w rzece, po której w miesiącach letnich pływały nieduże statki. Pinega położona była w okolicy leśnej i bagnistej, stąd w lecie dokuczały komary, które nie pozwalały nawet się poruszać. Na północy rozciągały się w owym czasie olbrzymie lasy na odległość kilkuset wiorst, aż do Oceanu Lodowatego, a od strony południowej przepływała rzeka. Mieszkańcami tej miejscowości byli częściowo przybysze z innych guberni lub zesłańcy. Poza kilkoma rodzinami wszyscy byli ubodzy, gdyż ziemia była nieurodzajna, zimy trwały przeważnie około 8 miesięcy, lata krótkie, ale ciepłe, nawet upalne. Mrozy w zimie dochodziły nawet do 40 stopni. W owym czasie było bardzo rozpowszechnione pijaństwo wśród ludności osiadłej. Prawie wszystkie budynki były drewniane, oprócz kilku domów, w których były sklepy - murowanych. Domy dość duże, w zimie trudne do ogrzania, ale tylko niektóre schludne. Poza domami były łaźnie i obórki. W tym czasie ubodzy mieszkańcy odżywiali się przeważnie soloną rybą. Ludność podówczas była bardzo gościnna i podróżnych chętnie przyjmowała w swoich domach. Przestępczość była ogromna: kradzieże, bijatyki i morderstwa były na porządku dziennym. Ze względu na zimny i wilgotny klimat często występowały choroby reumatyczne. Po prawie 2 latach pobytu w Pinedze w pierwszej połowie marca 1888r. ks. W. Przesmycki został przeniesiony do Archangielska. Podróż saniami trwała 3 doby. Tam zamieszkał u miejscowego księdza na plebanii. Podówczas w tym mieście kościoła jeszcze nie było, a jedynie kaplica. Miasto liczyło wówczas około 20 tysięcy mieszkańców, w tym około 100 rzymskokatolików, a w całej guberni jeszcze około 100. W niedzielę lub święta przychodziło na mszę świętą najwyżej kilkanaście osób. Miejscowy ksiądz spędzał większość czasu w rozjazdach po całej guberni, niosąc pomoc duszpasterską. Ks. W. Przesmycki w tym czasie zastępował proboszcza. Parafianie lubelscy pamiętali o swoim księdzu, posyłając mu zapomogę pieniężną oraz kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która została umieszczona w kaplicy w Archangielsku. Dzięki usilnym staraniom w drugiej połowie czerwca 1890r. został przeniesiony do Szenkurska, miasta położonego nad rzeką Waga, dopływem Dwiny, około 400 wiorst na południe od Archangielska. W tym czasie to miasto było otoczone pięknymi lasami, a klimat był o wiele łagodniejszy. Mieszkało tam kilkunastu rzymskokatolików, dla których ks. W. Przesmycki w swoim mieszkaniu urządził kaplicę. Po prawie rocznym pobycie, w czerwcu 1891r. został przeniesiony do Petersburga. Zamieszkał u ojców dominikanów przy kościele św. Katarzyny. Parafia św. Katarzyny liczyła w owym czasie około 30 tysięcy wiernych, a księży było 12. Po wielu latach mieszkania w samotności i odosobnieniu nie mógł się przyzwyczaić do życia w dużym mieście, w ciągłym pośpiechu i zgiełku. W pierwszych dniach listopada 1891r. otrzymał polecenie wyjazdu na probostwo do Tobolska na Syberii. Na koszty podróży otrzymał 300 rubli. Razem z proboszczem z Tomska udał się w drogę; po kilku tygodniach jazdy koleją i pocztą, w pierwszych dniach stycznia 1892r. znalazł się w Tobolsku - mieście gubernialnym, położonym nad Irtyszem, dopływem rzeki Ob. Po roku 1863 Tobolsk był miejscem zsyłki uczestników powstania styczniowego. Ks. Przesmycki zastał tam kościółek drewniany z wieżyczką i sygnaturką oraz plebanię składającą się z kilku pomieszczeń. Po przybyciu musiał stawić się u gubernatora, który poinformował księdza o jego prawach i obowiązkach. Do kościoła w niedzielę uczęszczała przeważnie garstka wiernych Polaków. Dość często odwiedzali oni swojego nowego proboszcza. W tym czasie w trzech okręgach guberni tobolskiej panował głód, również i w mieście brakowało niektórych produktów spożywczych. Po około półtorarocznej pracy w Tobolsku, dzięki gubernatorowi tobolskiemu uzyskał pozwolenie na udanie się do Ziemi Świętej. O tej pielgrzymce marzył od kilkunastu lat, pracując jeszcze w Lublinie. Wyjechał z Tobolska w lipcu 1893r. Po drodze odwiedził rodzinę na Podlasiu, a następnie przybył do Lublina i spotkał się z wiernymi parafianami, członkami Bractwa św. Trójcy. Z Lublina udał się do Odessy. W pierwszej połowie sierpnia 1893r. przybył do Odessy i zatrzymał się w hotelu. Spotkał tam znajomych, a miejscowi księża zaprosili go do swojej plebani. Po kilku dniach poznał doktora Jachimowicza, który na Limanie Odeskim posiadał w owym czasie Zakład Leczniczy. Ks. W. Przesmycki skorzystał w tym uzdrowisku z wszelkiego rodzaju zabiegów leczniczych, bardzo skutecznych w chorobach reumatycznych. Wszystkie zabiegi oraz mieszkanie i wyżywienie oferował doktor za darmo. Po kilku tygodniach kuracji i odpoczynku w Odessie wyruszył statkiem do Ziemi Świętej. Po około 2 tygodniach podróży statkiem i pociągiem, 16 września 1893r. znalazł się w Jerozolimie. Zatrzymał się w domu przeznaczonym dla pielgrzymów w hospicjum oo. Franciszkanów, zwanym Casa-Nova. Po kilku tygodniach pobytu i zwiedzania miejsc świętych w Palestynie powrócił statkiem do Odessy, a stamtąd pociągiem udał się bezpośrednio do Petersburga, gdzie miał do załatwienia kilka spraw. Po paru dniach pobytu w stolicy wrócił do swojej parafii w Tobolsku. Przez cały czas pracy w Tobolsku ks. W. Przesmycki przebywał większą część roku w rozjazdach, gdyż parafia była bardzo rozległa, o promieniu około 800 kilometrów. Dość często odwiedzał wioski i przysiółki, gdzie zamieszkiwali zesłańcy po powstaniach oraz ich potomkowie, którzy od kilkudziesięciu lat albo od chwili zesłania nie widzieli księdza katolickiego. Wszędzie niósł posługę kapłańską niejednokrotnie Polakom nie znającym już języka ojczystego. Święta Bożego Narodzenia w 1894r. spędził w mieście Tiumeń nad rzeką Turą, dopływem Irtysza. W zimie 1895r. podczas posługi duszpasterskiej w jednej z wiosek na terenie bardzo rozległej parafii zaraził się tyfusem plamistym, ale zdążył jeszcze wrócić do Tobolska. Tu przez kilka tygodni bardzo ciężko chorował, ale stale był pod opieką lekarza, siostry zakonnej prawosławnej oraz księdza, który w Tobolsku zastępował chorego proboszcza. Podczas wizyt duszpasterskich u bardzo rozproszonych , nielicznych rzymskokatolików stale był narażony na różne niebezpieczeństwa, gdyż poza chorobami zakaźnymi na drogach Syberii było bardzo dużo napadów i rozbojów kończących się niejednokrotnie morderstwami. Przez cały czas pracy w Tobolsku starał się gromadzić fundusze na nowy kościół, gdyż stary był już w bardzo złym stanie. Na wiosnę w 1895r. zgromadził na ten cel około 3 tysiące rubli. Władze państwowe zobowiązały się udzielić pomocy finansowej, ale uprzednio musiał być zakupiony plac pod budowę kościoła oraz projekt architektoniczny. We wrześniu 1906r. odwiedził ponownie wiernych parafian w Lublinie oraz rodzinę na Podlasiu, a następnie udał się do Petersburga, gdzie w Klinice Chirurgicznej poddał się poważnej operacji. Po wyjściu z Kliniki jeszcze przez kilka tygodni dojeżdżał na opatrunki, mieszkając u księży przy kościele św. Katarzyny. W styczniu 1907r. ponownie wrócił do pracy w Tobolsku. Po jego przybyciu zastępujący go ksiądz wyjechał w teren w celu niesienia pomocy duszpasterskiej bardzo rozproszonym rzymskokatolikom. Przez cały czas zesłania nie miał prawa przebywać i pracować na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej.[7] Po odbyciu kary zesłania (25 lat) w połowie 1912r. ks. W. Przesmycki zwolnił się z pracy duszpasterskiej w parafii tobolskiej[8], a na jego miejsce został mianowany proboszczem tejże parafii ks. Jan Bułło.[9] Od 1912r. rozpoczął pracę w Petersburgu jako kapelan zakładów penitencjarnych w tym mieście, z pensją 300 rubli rocznie zamieszkał w gmachu Seminarium Duchownego.[10] Zwolniony z czasem z tego stanowiska, pod koniec 1916r. mieszkał i pracował w mieście Ługa, w połowie odległości pomiędzy Petersburgiem a Pskowem.[11] Dalszy los ks. W. Przesmyckiego jest mi nieznany. W 1917r. miał 69 lat i trudno wnioskować, czy zmarł śmiercią naturalną, czy został zamordowany przez bolszewików. [1] Archiwum państwowe w Lublinie, Zespół Akt. Urząd Stanu Cywilnego Województwa Lubelskiego. Huszcza rzym. kat. 1848, s. 17, Akt 50. [2] P. Kubicki, Bojownicy kapłani za sprawę kościoła i ojczyzny, cz. I, cz. II, 1933, s. 415 [3] Archiwum państwowe w Lublinie, Zespół Akt. Urząd Stanu Cywilnego Województwa Lubelskiego. Huszcza rzym. kat. 1855, 57, Akt 13. [4] Archiwum Archidiecezjalne Lubelskie, Akta Konsystorza Jeneralnego Diecezji Lubelskiej, przedmiot: Akta osobiste ks. Wincentego Przesmyckiego (1871 - 1907), Sygn. II b, P, 43. [5] Informacja ustna Stanisławy z Jareckich Kowieńskiej (1886 - 1960), rodzina ks. W. Przesmyckiego. [6] Kublicki. dz. cyt., s. 191. [7] Archiwum Archidiecezjalne Lubelskie, Akta Konsystorza Jeneralnego Diecezji Lubelskiej, przedmiot: Akta osobiste ks. Wincentego Przesmyckiego (1871 - 1907), Sygn. II b, P, 43. [8] "Wiadomości kościelne" - pismo dwutygodniowe duchowieństwa Mohylowskiego i Mińskiego. Rok II. 1912, Kr 19, s. 16t. [9] "Wiadomości kościelne" 3 (1913) nr 13-14, s. 181. [10] "Wiadomości kościelne" 3 (1913) nr 5-6, s. 85 [11] "Wiadomości kościelne" 8 (1916) nr 23-24, s. 7 | |
Strona Rodu Przesmyckich | 2007-2011
![]() |
|
| Wizerunki herbów dzieki uprzejmosci Pana Dariusza M. Wiszniewskiego www.herby.pracownia.com e-mail: herby@pracownia.com | |